Dresówka nietoperzówka

Powiecie, że „nuda”, „szarówka, „zwykła dresówka”. A dla mnie „energia”, „wygoda” i „ciepełko”, czyli produkt idealny na jesień…

 03 0807

Jeszcze w czwartek czułam potrzebę zaimplementowania do kolekcji jesień/zima świeżo wykończonego, nietoperkowatego wykroju na sukienkę (wspomnienie wyspiarskich wakacji). W piątek rano zdekatyzowałam szarą, pętelkową dresówkę i jeszcze ciepłą niczym świeże bułeczki z piekarni rozłożyłam na stole roboczym. Na długo przed zachodem słońca powstała wygodniacka i cepła wersja nietoperzówki.

01 02

Górę sukienki wyposażyłam w długi rękaw obcisły na przedramieniu. Dół mniej więcej do kolan jest także obcisły i wykonany z podwójnej warstwy tkaniny (czyli ciepło w pupę gwarantowane). Dresówka jest sztywniejsza od dzianiny i układa się trochę inaczej, ale równie fajnie. Większość prac wykonałam na overlocku, z którym wciąż próbuję znaleźć wspólny język. Dekolt wykończyłam lamówką z tego samego materiału, rękaw podwinęłam na końcu, a dla definitywnego znaczenia tyłu wszyłam metkę. To była chyba najszybciej wymyślona, wykonana i naszyta metka na świecie – ogół prac 7 minut!

Niestety tym razem bez gapiostwa się nie obeszło – wycięłam za wąskie rękawy (o 3 cm!) i musiałam wstawiać kliny po wewnętrznej stronie przedramienia. Ostateczny efekt jest bardzo fajny, ale ile ja się na tym napsioczyłam….

W weekend śmigałam w moich nowych szarościach i nadal utrzymuję swoje stanowisko o bezkresnej wygodzie tego modelu. Ograniczał mnie tylko podczas próby wykonania pozycji Baddha Konasana z jogi. Ot, tyle.

Reklamy

Batystowa końcówka

Wykańczania resztek ciąg dalszy. Pamiętacie batystowe srebro? Zostało mi trochę tej przepięknej tkaniny i udało się z niej wykroić letnią bluzeczkę (niestety nie dla mnie).

0705

Model bardzo prosty z jedną zakładką na wysokości biustu, wytaliowany i marszczony na środku dekoltu. Ze względu na niedostatki tkaniny musiałam wykonać łączenie na plecach, ale wyszło całkiem profesjonalnie.

01

Dekolt i ramiona wykończone są lamówką z batystu.

02 04

 

Kupiłam 1 metr a wyszły mi 2…

Uszyłam bardzo fajną sportową bluzkę na wiosnę i lato. Jest lekka i luźna, przez co bardzo przewiewna – sprawdzała się nawet w upały (wg słów właścicielki). 

76

zdj. – tył, bok

Rękaw reglanowy, szeroki, na 3/4 długości. Tył jest cięty po łuku i dłuższy o kilkanaście cm aniżeli przód. Dekolt wykończyłam ściągaczem z tego samego materiału. A co do materiału (O rany!) pod stopką okazał się być nieznośny niczym niewyspany dwulatek. Kupiłam mniej więcej 1 metr, a rozciągnął się chyba aż na dwa! (Absolwent SGH powiedziałby, że wyszło ekonomicznie.)01

 

zdj. – przykład tego co działo się z materiałem pod stopką i przy krojeniu

Dodatkowo, tkanina była mało elastyczna i raczej cienka, przez co nie ściągała się na powrót do stanu pierwotnego. Najwięcej trudności narobiła mi podczas krojenia dekoltu. Przewidując kłopoty, wykroiłam mniejszy dekolt, który ostatecznie i tak się mocno wyciągną – można było kręcić bluzką na biodrach niczym hula-hop. Zaradziłam temu robiąc marszczenia przy ściągaczu na szerokości reglanowanego rękawa. Przyznam, że wyszło po prostu ładnie.

0305

zdj. – dekolt z marszczeniami

Co do wykroju, inspirowałam się wiosenną Burdą, ale że zdjęcie stylizacji i wykrój okazały się być dwiema różnymi bluzkami – nie zapamiętałam dokładnie numeru.

 

 

 

Spodnie w ruchu

Czy ktoś zna patent na uchwycenie w kadrze aparatu ruchliwego „zwierzaka” przyodzianego w nowe spodenki???

Na szybko, z resztek materiałów, z nagłej potrzeby powstały dwie pary letnich spodenek w rozmiarze ekstra małym. Uszyłam je szybciej niż pełen cykl pralki nastawionej na bawełnę – wniosek jeden, lepiej szyć niż prać. Obie pary są ze ściągaczami poniżej kolan co by zwierz ich nie poobcierał przy raczkowaniu (oczywiście kolan, a nie ściągaczy). Krój „na oko” odrysowany ze starych spodenek i zmodyfikowany wg potrzeb. Wersja niebieska, to kolaż resztek cienkiej dzianiny wiskozowej (pas i ściągacze) z rękawami męskiej koszuli (nogawki). Spodenki szaro-granatowe, to resztki cienkiej dresówki (choć na taką nie wygląda) z mojej pierwszej w życiu marynarki. Spodenki lekkie, przewiewne – idealne na ciepłe dni.

0204

I spodenki są i porządki w resztkach poczynione – to lubię!

Czasami niewiedza nie ogranicza

O ile pracy i stresu mniej, a wszystko z roztargnienia. Ale po kolei….

Zabrałam się za bawełnę a’la jeans. Podczas szycia okazała się być sztywniejsza aniżeli pierwotnie przypuszczałam i strzępiła się jak rozdarte jeansy. Ale dałam radę i wyszła z tego bardzo fajna, luźna (dla niektórych workowata) sukienka na lato – grunt, że właścicielka zadowolona!

 0204

Wykrój jest moją fantazją na temat luźnej litery „A”. Sukienkę wytaliowałam na szwach bocznych, a szew na plecach lekko wcięłam nad pośladkami. Ramiona są szerokie, szyte po półkolu, dekolt płytki, kolisty z uroczym zapięciem na plecach.

05

(zdj. – guziczek przy dekolcie na karku)

Z listopadowej Burdy z 2012 roku skopiowałam natomiast zaszewki na piersiach. Ładnie się układają ale wydają mi się jakieś takie „smutne”. Nie mogło oczywiście zabraknąć kieszeni – tym razem w wersji naszywanej. Wyszły fantastycznie i są pierwszorzędnie wykończone granatową podszewką od środka.

11

(zdj. kieszeni od wewnątrz z widoczną podszewką)

W ferworze pracy użyłam stopki do ściegu krytego jako stopki do obszycia dekoltu, ramion oraz kieszeni (na wzór zastosowania stopki krawędziowej). Niewiedza, nieświadomość, zamyślenie sprawiły, że wymienione elementy w ostatecznym rezultacie mam obszyte z idealną precyzją, tuż przy brzegu. Niemalże samo się szyło, bez obsuwania, bez stresu i wyszło bardzo fajnie – czasami warto się zagapić. Na rękawkach oraz kieszeniach dodałam po szwie równoległym – do tego mogłam użyć stopki 1/4″ – ale też się zagapiłam, zapomniałam o niej i poleciałam już stopką standardową.

06 07

(zdj. – obszycie ramienia / obszycie dekoltu)

Dół sukienki wykończyłam ściegiem ozdobnym przypominającym trochę jodełkę. Miałam dylemat czy nie wybrać czegoś z bardziej obłymi kształtami nawiązującego do dekoltu i kieszeni. Zaryzykowałam i całość ku mojemu zadowoleniu wyszła fajnie. Przynajmniej nie jest mdło.

10

(zdj. – wykończenie dołu)

Batystowe srebro

Drogą legalnego kupna weszłam w posiadanie „batystowego srebra” czyli pięknej tkaniny – niby szarej, a jednak bajecznie załamującej na sobie promienie światła. I powstało coś idealnego na letnie upały – szkoda, że nie dla mnie.

IMG_642103

Sukienka z litery „A”, do kolana, oczywiście z kieszeniami ukrytymi w szwach bocznych. Przód jest naddany i pomarszczony u dołu obszycia dekoltu. Półrękawki wykończone są lamówką własnej produkcji. Obszycie dekoltu do najłatwiejszych nie należało, zwłaszcza ze względu na marszczenie sukienki. Starałam się by stebnowanie było super równoległe i nie za głębokie. Efekt końcowy bardzo mi się podoba.

0607

(zdj. – obszycie szyi / lamówka na rękawkach)

Po wykrój zasięgnęłam do Burdy z czerwca 2011 roku (mod.102). Rękawki obszyłam na luźno + dodałam wspomniane kieszenie.  

Ostatnie tchnienie Zofii

Udało mi się jeszcze uszyć na Łuczniku jedną z moich ulubionych spódnic. Nawet nie zdążyłam wykonać zdjęć, tylko od razu w nią wskoczyłam i popędziłam na miasto. Nosi się świetnie, pięknie leje i dopasowuje do mojego nastroju – czasem jest maksi sportowa, a z marynarką bardziej elegancka. Pomimo długości doskonała na upały, wieczory z komarami jak i na dni chłodniejsze. Dodatkowo (UWAGA!) ma dwie kieszenie ratujące życie w niejednej sytuacji. Spódnica z elastycznej, szarej tkaniny, kloszowa, prawie do ziemi (na zdjęciach jestem boso więc trochę dotyka trawy) z dwoma kieszeniami ukrytymi w szwach bocznych. Dół celowo niewykończony, by robił wrażenie „ostrego”, a spódnica swobodnie falowała.

IMG_64600107

Na górze spódnica wykończona jest gumką (poniżej widok wykończenia od wewnątrz).

08

Łatwy wzór, wdzięczny materiał, ale przy wykrajaniu okazało się, że na tak długą spódnicę mam co najmniej 0,5 metra materiału za mało. Mina mi zrzedła. Ileż ja się go naskładałam, namierzyłam, nakombinowałam, trenowałam „na sucho” cięcia… Po skończeniu pracy zostało mi bagatela pasek tkaniny o szerokości 4 cm! I duma z projektu ukończonego zgodnie z założeniem. Zero skrawków – to lubię!