Ho Ho Ho…

Już dawno miałam Wam pokazać, jak doskonale wyposażyłam mojego syna na wypadek wizyty Św. Mikołaja 6 grudnia 2015 (tak wiem, to już prawie dwa miesiące temu)…

02

Jestem dumna z tych skarpet jak z niewielu innych moich projektów. Nie łatwo było dobrać idealne proporcje w zakresie szerokości skarpety, ale jak okazało się po nocnej wizycie Św.M., lepiej wyliczyć nie mogłam!

05

Koniec z zachwytami, przejdźmy do technikaliów. Czerwona bawełna, materiał dość sztywny, do tego sztuczne futerko w śnieżnej bieli a’la karakuł. Skarpeta wyposażona została w niezbędne sznureczki, dzięki którym można ją przywiązać na do łóżka oraz w inicjał dający pewność A) w nocy – komu Św.M. wkłada prezenty B) o poranku – dla kogo są prezenty w danej skarpecie.

03

Ci bardziej spostrzegawczy zauważyli pewnie rozbieżność, kiedy piszę o skarpecie dla syna a na zdjęciach widać skarpety dwie. Pierwsza wyszła mi tak dobrze, że postanowiłam uszyć identyczną dla nadchodzącego maleństwa, co by było w równym stopniu przygotowane na ewentualną wizytę Św. M. w 2016 roku. A że imię już wybrane, to i inicjał mógł powstać.