W męskim stylu

Tym razem coś z kolekcji dla płci przeciwnej. Wersja „na sportowo” powstała w ramach zadośćuczynienia głównemu sponsorowi mojej Janome…

010203

Granatowa dresówka i overlock to pewny sukces w dwie godziny. Krótkie spodenki wykonałam na podstawie wykroju „na oko”. Nogawkę wykończyłam wywinięciem na zewnątrz. Trochę więcej pracy mnie to kosztowało, ale zrobiłam tak by nie było widać szwów bocznych na wywinięciu. Całość trzyma się na gumce, a w szwach bocznych ukryłam dwie kieszenie. Dodatkowo szwy na kroczu od wewnątrz wzmocniłam taśmą bawełnianą żeby się nie rozchodziły podczas dresowych akrobacji. To bardzo dobry patent, który kiedyś podpatrzyłam w jednym z markowych dresów.

Model wygodny i funkcjonalny. Do eleganckich nie należy, ale zdecydowanie mogę polecić. A już myślę o wersji damskiej w szarościach.

Reklamy

Limonka w ogrodzie

Dzisiejszy dzień był jak z krainy deszczowców, więc limonkową dzianiną wprowadziłam trochę słońca w pracowni. I tak po długim czasie przestoju, ogrodowy zestaw wypoczynkowy został ukończony. Uff…

08 05

Obecność overlocka i wyrzuty sumienia w stosunku do przyszłej właścicielki limonki wzięły górę i zestaw ukończyłam. Wydaje się być mało jesienny, ale to tylko złudzenie, bo góra fantastycznie się będzie komponować z granatowymi dżinsami.

Całość wykonana jest z elastycznej i dość grubej dzianiny. Zestaw składa się z szortów z kieszeniami, bluzki bez rękawów i bluzy typu nietoperz. Bluza i szorty wykończone są lamówką z tego samego materiału. Przy wszywaniu lamówek było niełatwo nie falować tkaniny, ale właścicielce wersja falowana bardzo przypadła do gustu, więc zmartwienia nie było. Dół bluzy podwinęłam ściegiem równoległym na dwie igły. Bluza dodatkowo jest krótsza z przodu i wydłużona z tyłu. Bluzka została wykończona na surowo – tylko zabezpieczyłam brzegi na 4 milimetry ściegiem prostym. Wszystko to w trosce by nie odznaczała się spod bluzy. Efekt końcowy podoba się – czasami się coś załamie, czasami zroluje, czasami zafaluje. Nudy nie ma.

06 07

Zdjęcia wykonywane wyjątkowo telefonem. Niestety jakość nie jest pierwszorzędna, ale co nieco widać.

Na safari

Zaczęłam wyławiać duchy przeszłości. Segreguję je na dwa rodzaje. Pierwszy – do definitywnego rozstania, czyli wyrzucam je na śmietnik ku radości lokalnych kloszardów. Drugi – do liftingu, czyli zmieniam ich oblicze.

010203

Piaskowe spodnie leżały w mojej szafie prawie 10 lat i nie pamiętam bym w nich chodziła. A wszystko przez długość (7/8) i dziwnie zwężające się nogawki wykończone rozcięciami po bokach. Duch został ostatecznie skrócony, podwinięty, dodałam mu patki (w tym dwie zapinane na guziki) i wyszły bardzo fajne spodnie typu safari. Już czekam na przyszłoroczne wakacje.

Jak „na oko” całkiem spoko

Pamiętacie sukienkę z naszywanymi kieszeniami, zostało mi trochę tamtej bawełnianej tkaniny a’la jeans. Co by resztki nie plątały się po domu, zrodził się pomysł na krótkie spodenki (w końcu niektórzy jeszcze na wakacjach nie byli). Wykroju nie miałam, więc „na oko” i na szybko wycięłam nogawki (wzorując się na starych spodenkach wyciągniętych z szafy), a w zapasach znalazłam chyba jeden z najkrótszych suwaków świata (kolor się liczył). Resztki granatowych nici, guzik z metki od jakiegoś sklepowego nabytku i powstały super wygodne portaski. Na kieszenie już nie starczyło, ale i tak świetnie się w nich śmiga. 

 050706

zdj. – tym razem Zofia patrzyła, a ja się kręciłam przed obiektywem, ale zważywszy na jej jedną nogę, trudno było ubrać ją w spodenki

Taśmę paska podszywałam ręcznie od środka, co by szwów nie było widać.

0203

zdj. – pasek od zewnątrz i od ośrodka

 A suwak? Mój pierwszy w spodniach i w dodatku jakieś maleństwo mi się trafiło, ale wyszło całkiem ładnie.

01

Nogawki zakończyłam podwójnym stebnowaniem.

04

zdj. – wykończenie nogawek widok od zewnątrz i od środka

Autorka i właścicielka spodenek zadowolona. Zadowolona podwójnie, bo spodenki są i resztek tkaniny nie ma! Porządek – to lubię!