Trzy, dwa, jeden – rysujemy!

O rany, o rany, o rany! Pływam nad trawą na fali euforii i „zacieram piętki z radości”. Mianowicie, dostałam od losu dwie godzinki dla siebie i od razu zabrałam się za czytanie nowo nabytej lecz całkiem leciwej lektury o modelowaniu lekkiej odzieży damskiej („Krój lekkiej odzieży damskiej” książka wydana w 1966 roku przez Związek Zakładów Doskonalenia Zawodowego). Teraz już doskonale wiem jak się porządnie zwymiarować i przełożyć to na płaską formę. Szkoda, że nie mam pod ręką ołówka, linijki, kartki i centymetra, bo bym „na gorąco” zaczęła działać… Myślę, że już żaden Burdowy rozmiar 34 nie będzie mi workiem na kartofle. A w mojej duszy gra melodia z lat dziecinnych „Ja sama, ja sama, ja sama…”.

04

Inżynierskie umiejętności mierzenia sił w kratownicach mi się nie przydadzą ale konstrukcyjne – a kto wie! Już przebieram nóżkami na kolejną chwilę dla siebie i początek ery własnych rysunków. A nadchodzący urlop bez miarki, nożyczek i maszyny jawi mi się dziś jako zupełnie niepotrzebny…

Reklamy

Moja nowa asystentka

Niełatwo było wybrać nową asystentkę – zwłaszcza, że podaż duża. Jednak, w zeszłym tygodniu na fali zmęczenia pracą w samotności nacisnęłam „do koszyka” i dziś przyjechała – Zofia. Punktualność od pierwszego dnia w pracy – to lubię! Idealnie dopasowuje się do moich oczekiwań tzn. rozmiarów. Świetnie wychodzi jej stanie na jednej nodze – ani drgnie (może ćwiczyła wcześniej balet), a to wszystko pomimo faktu stracenia głowy (podejrzewam, że z miłości). Przez to wszystko jest małomówna, ale to akurat zaleta – nie będzie mi nad maszyną głupot gadać. I strojnisia z niej wielka – dziś już chyba 10 razy się przebierała!

0305

Wraz z nastaniem mojej nowej pomocy nadeszła wiekopomna chwila końca ciągłego przymierzania ubrań do modelowania, przymiarek i poprawek… Ufff… I znów nabrałam nadziei, że uda mi się skończyć moją sukienkę „cud, miód i malina”!

06

Na koniec dnia Zofia ubrała się młodzieżowo – w surową koszulkę i niewykończoną jeszcze halkę. 

Made in China

Prezenty, prezenty, prezenty – nie wszyscy lubią, ale ja do tych nie należę. Lubię bardzo, a ostatnio zostałam obdarowana tymi z Chin i chodzę dumna jak paw, bo w tym przypadku made ich China „uszlachetnia”. Mianowicie, w moje ręce trafiły trzy materiały, w tym dwa najprawdziwsze, przepiękne chińskie jedwabie!!! Połyskujące, przyjemne w dotyku i śliskie (o zgrozo, jak ja to ogarnę na maszynie), barwne (jeden soczyście kolorowy) z niesamowitymi wzorami. Trzeci materiał, to gruby len w odcieniach niebieskiego z ciekawym motywem wyspiarskim (palmy, łodzie, żaglówki i wioski). Patrzę i w mojej wyobraźni malują się sceny z tamtych miejsc.

03

zdj. – len

Jeden z jedwabi to przepiękne chińskie, białe kwiaty przysypane śniegiem – w zimnych odcieniach niebieskiego. Dotychczas jedwab kojarzył mi się raczej z latem i zwiewnymi sukienkami. Ale te kwitnące pąki zimą urzekły mnie bardzo i zdecydowanie uszyję z nich coś na tą chłodną porę roku. (Konieczny jest krój z małą ilością cięć, by zachować tę przepiękne, duże kwiaty w całości.)

05

zdj. – jedwab

A w ramach inspiracji dostałam jeszcze magnesik z kobiecym strojem. Wygląda trochę jak japońskie kimono, ale w Chinach nigdy nie byłam, nie znam się więc pozostaję na etapie inspirowania się… Ach…

01

Narodził się Czesław

W spadku dostałam bardzo fajny tron dla króla wszystkich głodomorów. Niestety obicie było zapleśniałe i sztuczne, przez co królewicz się na nim zapacał – zwłaszcza w okresie obecnych upałów, które nawiedziły naszą krainę. Zabrałam się więc za uszycie nowego pokrowca. Kształt wykroju pobudził moją wyobraźnię i zainspirował do niestandardowego pikowania. Tak, narodził się spod igły – Czesław. Ma wielki uśmiech, bogate wnętrze (2 warstwy watoliny), przyjemną skórkę (100% bawełny) i głowę pełną niestworzonych historii (z odnalezionych w szafie resztek materiału z Ikea uszyłam zawieszenie na tył siedziska).

06

zdj. – wielki uśmiech Czesława

Teraz, gdy codziennie rano Czesio wita nas uśmiechem w kuchni, dni są jeszcze bardziej fantastyczne!

01

zdj. – głowa pełna niesamowitych historii

0302

zdj. – Czesław w całej okazałości (na środku są 3 pikowania imitujące guziki, a na dole 2 nóżki) + Czesław  na swoim docelowym miejscu

0704

zdj. – po brzegach Czesław obszyty jest na 6 mm, a zawieszenie tyłu z otworem na uchwyt wzmocniłam i wykończyłam podwójnym stebnowaniem 

05

zdj. – Czesław patrzy