Koniki z moich snów

Przyszedł czas na kolejny jedwab z moich chińskich zapasów. Jak dostałam ten materiał i zobaczyłam jego wzór, od razu pomyślałam, że jest jak ze snów i powinnam uszyć z niego coś na nocną porę doby. Tkanina chyba rok przeleżała w pudle, ale jak by powiedział Pawlak „nadejszła wiekopomna chwila…” i zrobiło się ciepło, więc jedwab rozlał się na stole roboczym…

03

Materiału nie było dużo, dlatego odpadała wersja zimowa piżamy z długimi, szerokimi spodniami. Starczyło w sam raz na opcję bardziej sexy, czyli figi z falbanką i luźną koszulkę. Całość doskonale się sprawdza podczas ostatnich gorących nocy. Moje koniki kłusują po niebie z gwiazd, a ja mam jeszcze przyjemniejsze sny. Szczerze powiedziawszy jestem wręcz zaskoczona wygodą, jaką sobie sprawiłam. Materiał oddycha, nie klei się do ciała, koszulka się nie podciąga, a całość wciąż wygląda szykownie. Jedwab się nie gniecie, czego sukces upatruję w mięsistości tkaniny i nie gładkim splocie.08 Jeśli chodzi o krój, całość jest dość prosta. Wykroje kopiowałam z Burdy i modyfikowałam je już na tkaninie. Góra to prosta koszulka, z rękawkiem wszywanym po skosie od podkroju szyi. Całość obficie marszczona na linii dekoltu z małym rozpięciem na plecach. Nie lubię spać w koszulkach na ramiączka, bo nawet latem marzną mi plecy, dlatego wybrałam bardziej zabudowaną wersję koszulki. Figi z kolei są bardzo proste, a wszyta gumka dała efekt wykończenia falbanką. Rękawki, dół koszulki i figi wykończone są 3 nitkową mereszką. To było moje pierwsze „spotkanie” z mereszką, dla której również marzył mi się overlock. Było miło i nawiązałyśmy już stały kontakt (czego dowody już wkrótce na blogu). Dekolt z kolei wykończyłam lamówką z jedwabiu.05

Mam nadzieję, że i Wam spodobają się koniki jak z karuzeli, a ja już mam nowy pomysł na kolejne nocne figi, więc poszukiwania odpowiedniej tkaniny uznaję za otwarte.

07