Lot w kosmos…

Ilość endorfin z powodu najnowszej zdobyczy wciąż wzrasta w moim krwiobiegu więc dobry to dzień na pierwszy post. Przejdźmy więc do konkretów – przyjechał kurier i przywiózł wymarzoną, wyczekaną, moją pierwszą Janome! Z krzesła spadłam! Jak ją uruchomiłam tkanina sama popłynęła pod stopką otrzymując przepiękny, równy i precyzyjny ścieg – jakość bardzo zadowalająca. Szczerze powiedziawszy chyba nie wiedziałam, że maszyny tak potrafią… Mojego ubogiego, zużytego do granic wytrzymałości Łucznika w ostatnich dniach swego żywota słychać było 500 metrów od domu, transporter pożerał materiał, nić się plątała, a pedał chodził opornie jak w traktorze. A tu fiu, fiu, fiu – cichutko, estetycznie, oszczędnie z nićmi, mnóstwo gadżetów i rozwiązań ułatwiających pracę (np. automatyczne nawlekanie i obcinanie nici, ryglowanie, szycie bez pedału). Aż szyć się chce! Na dziś tyle, lecę do Janome i mam nadzieję, że już pierwsze wytwory spod jej stopki w niedalekim czasie będę mogła Wam zaprezentować. Baskinka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s